sobota, 9 października 2010

Warszawskie parki. Królikarnia

     Od kiedy zostałam mamą, miejscem moich codziennych spacerów stały się warszawskie parki. Początkowo codziennie odwiedzałam Królikarnię, którą widać z okien naszego mieszkania. Po pewnym czasie stwierdziłam jednak, że oboje ze Stefankiem potrzebujemy odmiany. W końcu to samo miejsce, choćby najpiękniejsze, odwiedzane codziennie, powszednieje. Tak zaczęły się nasze wycieczki do innych parków. Mamy ambicje odwiedzić je wszystkie, choć do osiągnięcia tego celu jeszcze nam daleko (jest ich 38, a oprócz tego jeszcze ogrody, lasy i rezerwaty). Kiedy przeprowadziłam się do Warszawy, jedną z rzeczy, które mnie zaskoczyły, była ogromna ilość zieleni. Od Natolina do centrum miasta można dostać się idąc właściwie tylko przez tereny parkowe. Wyszukałam nawet w internecie informację, że na każdego mieszkańca stolicy przypada 70 m2 zieleni, to całkiem sporo ( źródło). Dopóki pogoda dopisuje, z radością korzystamy ze Stefkiem z tego dobrodziejstwa. 
    Pomyślałam sobie, że podzielę się z Wami naszymi parkowymi doświadczeniami. W końcu czego innego oczekuje od miejsca spacerów mama z dzieckiem, czego innego starsi państwo, a jeszcze czegoś innego para zakochanych.  Mam nadzieję, że w ten sposób powstanie taki subiektywny ranking warszawskich parków. Zacznę od wspomnianej Królikarni, którą znamy jak własną kieszeń (albo może nawet i lepiej, bo zawartość moich kieszeni wciąż mnie zaskakuje :)), ale którą wciąż chętnie odwiedzamy.



     Królikarnia to nazwa klasycystycznego pałacyku wzniesionego w latach 1782-86 według projektu Domenica Merliniego. W czasach saskich znajdował się tu zwierzyniec, gdzie polowano na króliki, stąd nazwa pałacu i parku. Obecnie w pałacu znajduje się Muzeum Xawerego Dunikowskiego, a w parku powstaje Park Rzeźby. Do Królikarni przylega od północy i północnego-wschodu Zespół przyrodniczo-krajobrazowy "Arkadia".


    Co można tu robić?
-  zwiedzić wystawę w pałacu
- biegać po ogromnym trawniku przed pałacem (psy nie mają wstępu do pałacowego parku, więc można szaleć do woli bez obaw), puszczać bańki, grać w piłkę, urządzić piknik
- oglądać rzeźby z bardzo bliska (pogłaskać kamiennego śpiącego psa, pociągnąć Piłsudskiego za wąsy)
- sprawdzić czy w dziupli mieszka sowa
- malować kredą po chodniku
- jeździć na rolkach i hulajnodze
- podziwiać widok z tarasu na tyłach pałacu
- karmić kaczki i łyski
- puszczać łódki na stawie
- zaglądać do wiader wędkarzom
- bawić się na placu zabaw (znajduje się pod skarpą, na terenie parku "Arkadia", jest ogrodzony, wysypany piaskiem, są huśtawki, zjeżdżalnia i piaskownica)



Park pałacowy zamykany jest o zmierzchu. Zespół przyrodniczo-krajobrazowy "Arkadia" nie jest zamykany na noc.
Ochroniarze w parku pałacowym są bardzo mili - sprawdziliśmy :)
Najbliższy sklep znajduje się vis-a-vis głównego wejścia do parku, na rogu ulic Puławskiej i Woronicza, można tam kupić słoiczki dla dzieci (sklep jest całodobowy). 
Na terenie parku nie ma niestety toalety. Przypuszczam, że można skorzystać z niej w pałacu, ale nigdy nie próbowaliśmy - mieszkamy naprawdę blisko.
W wakacje (i nie tylko), najczęściej w weekendy, organizowane są imprezy plenerowe: festyny, pikniki koncerty. 

Adres: ul. Puławska 113A, Warszawa-Mokotów
Dojazd: metro Wierzbno, tramwaje: 4, 18, 10, 14, 44, autobusy: 210, 218, 505, wygodna ścieżka rowerowa wzdłuż ul. Puławskiej


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz