Pokazywanie postów oznaczonych etykietą w domu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą w domu. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 8 marca 2011

Malowane kamyki i mania szpiegowania

 

Znaleźliśmy ostatnio podczas spaceru trochę ładnych kamyków, zabraliśmy je do domu i dziś je pomalowaliśmy. Na razie bez jakiejkolwiek koncepcji, po prostu pociapaliśmy je farbami, ale w niedalekiej przyszłości mam zamiar zająć się kamykami poważniej :) I oczywiście mam już milion pomysłów co z takimi malowanymi kamieniami zrobić. Tymczasem wykorzystaliśmy je do naszej szpiegowskiej butelki. Wszyscy już chyba wypróbowali tę zabawę, więc i my nie mogliśmy być gorsi :) O co chodzi w szpiegowskiej butelce możecie zobaczyć tu i tu i tu  ... To naprawdę jakaś szpiegowska epidemia :)





poniedziałek, 7 marca 2011

Komunikat meteo


Co każdy mały zuch robi zaraz po wstaniu z łóżka? Wygląda przez okno, żeby zobaczyć co słychać na tym pięknym świecie i sprawdzić jaka jest pogoda. A potem wystosowuje komunikat meteorologiczny do całej rodziny, żeby tata wiedział, czy wychodząc do pracy ma nałożyć ciepłą czapkę, czy wziąć parasol.
Nasza tablica zrobiona jest ze zwykłej tektury. Niebo, chmury, słońce wycięłam z kolorowego papieru, przyklejamy je na patafix :) Termometr zrobiłam z grubej tektury, którą rozcięłam pośrodku  i w rozcięciu  umieściłam dwa guziki połączone nitką tak, że można je przesuwać. Oczywiście całość udekorowaliśmy "wężami" z plasteliny. 


niedziela, 27 lutego 2011

Plac budowy


Zima wciąż ma się dobrze, a my tęsknimy za wiosną i dniami spędzanymi na placach zabaw. Zrobiłam dziś więc dla Stefka miniaturową "piaskownicę", żeby jego koparki, spychacze i traktory nie nudziły się na półce. Pudełko częściowo wykleiłam w środku pomiętym papierem, nasypałam kamyków, kaszy i resztę naszego kolorowego ryżu. Stefek ozdobił pudełko naklejkami przedstawiającymi różne maszyny budowlane. Po skończonej zabawie po prostu zamykamy plac budowy wieczkiem i wsuwamy pod szafkę.




wtorek, 22 lutego 2011

Action painting


Stefek ostatnio bardzo polubił malowanie. Codziennie prosi o farby, pędzel i wałek, rozkłada karton i oddaje się swej nowej pasji. Jednak malować można nie tylko pędzlem (lub łapkami), lecz również na tysiąc innych sposobów. Można na przykład rozwodnionymi farbami pochlapać karton, a potem malować, kierując na te plamy strumień powietrza wydmuchiwany przez słomkę. 


Można też wjeżdżać traktorem w kałuże farby i malować, zostawiając ślady kół (pomysł jest też na blogu Jo , ale Stefek sam na to wpadł - serio! :)). 


A na koniec można zaprosić świnkę do kolorowej kąpieli (bo przecież wszystkie świnki lubią "skakać po kałużach z błotka" :)).


niedziela, 6 lutego 2011

Kolega Cień ;)


   Stefka ostatnio fascynują cienie. Kiedy tylko zapalamy lampkę, zaczyna układać rączki w różne kształty i eksperymentuje z rzucaniem cieni. Przed spaniem, zamiast czytania książeczek, robimy sobie seanse teatru cieni. Gasimy światło, kładziemy się do łóżka, oświetlamy sufit latarką i opowiadamy różne historie, ilustrując je cieniami rzucanymi przez nasze dłonie. Niedawno jeden z naszych cieni się zmaterializował ;) Powiesiliśmy na ścianie duży karton, na którym odrysowałam cień Stefka. Następnie ubraliśmy naszego cieniowego kolegę odpowiednio do pory roku. Stefek dzielnie wydzierał ubrania z kolorowego papieru, smarował klejem i przyczepiał w odpowiednim miejscu. Potem narysował mu "oto i oto" (czyli oczy :)) - bardzo fachowo jak na dwulatka :)
  Planuję też zrobić bardziej wypasiony ;) teatr cieni, gdzie moglibyśmy wystawiać nasze ukochane Muminki. Jednak ten ambitny projekt musi poczekać aż wyzdrowiejemy.

poniedziałek, 31 stycznia 2011

Miasto

Rozłożyło nas przeziębienie (całą trójkę) i niestety siedzimy w domu. Skoro jednak nie możemy się wybrać na prawdziwą wycieczkę, to postanowiliśmy podróżować palcem po mapie. Na dużym brystolu narysowaliśmy miasto. Są w nim ulice, domy, kościół, sklep, plac zabaw, zoo i park ze stawem, w którym mieszkają kaczki. Rysunek uzupełniliśmy ludzikami i pojazdami z klocków Lego, drewnianymi figurkami, "chlebkiem" dla kaczek z plasteliny. Trochę żałuję, że zapomnieliśmy o rzece, w której mogłyby mieszkać bobry (ulubione zwierzęta Stefka), ale nic straconego, bo nasze miasto ma perspektywy rozwoju - wystarczy dokleić kolejny karton :)